Mourinho po meczu z Liverpoolem

Portugalczyk chwalił swój zespół, za dzisiejszą grę i przede wszystkim, za wynik końcowy. 

To był wyrównany mecz, czy twoim zdaniem, wygraliście go zasłużenie?

Wydaje mi się, że tak, wygraliśmy zasłużenie. Można powiedzieć, że pierwsza połowa była lepsza w naszym wykonaniu, a w drugiej, grę prowadził już Liverpool. Moim zdaniem, nasza pierwsza połowa przeważyła o zwycięstwie, zdobyliśmy dwa gole, a gdyby Mata trafił po uderzeniu przewrotką, to byłoby po meczu. W drugiej połowie, moim zdaniem oczywiście, bo pewnie niektórzy eksperci będą mieli inne zdanie, Liverpool przeważał, ale tylko w posiadaniu piłki, a my kontrolowaliśmy mecz, po przez ograniczanie ataków rywala. Nie pamiętam żadnej świetnej interwencji De Gei, nie pamiętam żadnej stuprocentowej okazji dla Liverpoolu, nawet po golu na 2:1, nie daliśmy im dojść do sytuacji. Jurgen próbował reagować, ale moja drużyna świetnie się spisała.

W drugiej połowie, oddaliście inicjatywę Liverpool’owi, który wywierał presję na waszej obronie i próbował odmienić stan meczu, czy na pewno mieliście kontrolę nad spotkaniem?

Tak, tak uważam. Możesz kontrolować mecz, nie mając posiadania oraz możesz mieć problemy w spotkaniu, mają większe posiadanie. Kiedy grasz z Liverpoolem, wysokie posiadanie może nie być najlepszą taktyką, bo wtedy dajesz im szansę gry z kontry, z wykorzystaniem niezwykle szybkich skrzydłowych. To nie był nasz plan, żeby oddać inicjatywę, nie, oni nas do tego zmusili, zepchnęli nas do defensywy, jednak nawet wtedy, kontrolowaliśmy mecz, nie dopuszczaliśmy ich do sytuacji, dawaliśmy im rozgrywać daleko od naszego pola karnego. Jurgen wymienił dwóch bocznych obrońców na 2 pomocników, zostawiali tylko 2 z tyłu, chcieli koniecznie wyrównać, oni strzelają bardzo dużo bramek, a przeciwko nam nic nie strzelili, bo to nasz zawodnik wbił sobie samobója. Dlatego uważam, że zasłużenie wygraliśmy, ale jeśli ktoś uważa, że było inaczej, to proszę bardzo, mnie to nie obchodzi.

Naprawdę Cię nie obchodzi?

Nie, 3 punkty, wygrany niezwykle ważny mecz, skupiamy się już na meczu z Sevillą.

Czy pojawienie się Marcusa Rashforda w wyjściowym składzie, to była twoja decyzja, czy to wynik urazu Martiala?

Teraz można mówić, że to świetna decyzja, ale gdyby nie zagrał aż tak dobrego meczu, to pewnie wielu by teraz krytykowało, zarówno mnie jak i jego. Ja chciałem po prostu wystawić zawodnika, który cały mecz naciskałby szybkiego Arnolda. Marcus jest od niego szybszy, strzelił dwa gole, więc myślę, że się udało. Szczerze, jestem zmęczony, mam następny mecz we wtorek, dziś wygraliśmy i nic więcej mnie nie obchodzi. 

Źródło:

Sky Sports

Dyskusja