Mourinho po meczu z West Bromwich

„The Special One” przyznaje, że jest zadowolony z wyniku i cieszy go, że Romelu Lukaku znów trafia do bramek rywali.

Jose wygraliście kolejny mecz, więc masz powody do zadowolenia. Jak oceniasz to spotkanie w wykonaniu twoich podopiecznych?

Myślę, że wygraliśmy zasłużenie i byliśmy lepsi. Udało nam się wypunktować słabe punkty rywala, wiedzieliśmy, że są groźni ze stałych fragmentów. To drużyna, świetna pod względem taktycznym, pełna wysokich i silnych facetów i wiedzieliśmy, że każdy rzut rożny, wolny to dla nich wielka szansa i ogromne zagrożenie dla nas. Mieliśmy kontrolę nad spotkaniem przez długi, długi czas, potem Alan Pardew zareagował, dokonał paru zmian i zrobiło się 1:2. Mieliśmy parę okazji na dobicie rywala, ale tego nie zrobiliśmy i zapewniliśmy sobie trochę nerwów, ale ostatecznie zasłużenie wygraliśmy.

Czy przypadkiem twoi zawodnicy nie zaspokoili się dwubramkowym prowadzeniem i poziom ich koncentracji przez to spadł?

Myślę, że nie, uważam, że to przez naszą intensywność w pierwszej połowie. Może zabrakło trochę ambicji i chęci podwyższenia wyniku, ale na pewno nie przez brak koncentracji. W tej drużynie każdy umie wygrać pojedynek główkowy, mają agresywnych  i mocnych zawodników, nawet bramkarz, który ma piłkę w rękach, jest kopany i atakowany. Kontrolowaliśmy mecz, strzelili nam przypadkową bramkę, a potem znów odzyskaliśmy kontrolę.

Na pewno cieszy Cię, że Romelu Lukaku znów strzela, ale nie dziwi Cię fakt, że nie celebrował tej bramki?

Ja też jej specjalnie nie celebrowałem, to po prostu gol na 0:1 w pierwszej połowie, nie ma co się ekscytować, bo w meczu może się jeszcze wiele wydarzyć, a dlaczego nie okazał chociaż odrobiny radości? Nie wiem, może taki miał kaprys. Ja jeszcze te 10-15 lat temu też cieszyłem się z każdej bramki jak wariat, czego się dziś trochę wstydzę, ale dziś już dojrzałem, okrzepłem. Nauczyłem się kontrolować swoje emocje, ale oczywiście są wyjątki, jak gol dający zwycięstwo w ostatniej minucie meczu, albo wygranie jakiegoś trofeum. Może to dlatego, że Romelu strzelił swojemu byłemu zespołowi? Musicie go zapytać.

Urazu doznał dziś Antonio Valencia, wiesz już czy to coś poważnego?

Taki jest futbol, urazy są jego częścią. Zwłaszcza w Premier League, w okresie grudniowym, świątecznym. Piłkarze nie są maszynami, a muszą grać co trzy dni i nawet taki świetnie przygotowany do meczu zawodnik, jak Valencia, odnosi kontuzję. To jakaś kontuzja mięśniowa, miał odpoczywać w następnym meczu z Bristol, ale on zawsze musi grać na maxa i tym razem go to zgubiło. Mamy innych zawodników, dzisiaj Blind i Darmian nie załapali się nawet na ławkę, ufam wszystkim swoim podopiecznym i wierzę, że godnie zastąpią oni Antonio.

Źródło:

Sky Sports

Dyskusja