Lukaku w ogniu pytań Thierry’ego Henry’ego

lukaku-manutd2

Manchester United już jutro zmierzy się z Chelsea. Dzień przed tym emocjonującym starciem, Thierry Henry wybrał się na Old Trafford, by porozmawiać ze snajperem Czerwonych Diabłów, Romelu Lukaku.

Henry: Rom, jesteśmy w Teatrze Marzeń, jakie to uczucie, wybiec na murawę w koszulce Manchester United?

Lukaku: Spełnienie marzeń. Pamiętam, że gdy w pierwszej kolejce przeciwko West Hamowi, wyszedłem na murawę Old Trafford, jako gospodarz, po raz pierwszy, czułem dumę i radość. Gdy jesteś na tej murawie, czujesz obecność tych wszystkich legend, które tutaj grały. Chcemy powtórzyć ich osiągnięcia, wygrać z United wszystko co się da. 

Czy jesteś zadowolony z dotychczasowego przebiegu sezonu?

Wyniki są dobre. Zaczęliśmy sezon bardzo dobrze, strzelaliśmy po 3-4 gole na mecz, świetnie prezentowała się zarówno defensywa jak i ofensywa. Zdarza nam się zagrać trochę gorzej niż zazwyczaj. Zawsze i wszędzie chcemy wygrywać, ale w trakcie sezonu każda ekipa ma lepsze i gorsze okresy. Najważniejsza jest konsekwencja w grze i regularne punktowanie. Zgubiliśmy już punkty w Stoke, a meczu z Huddersfield wolę nie wspominać. To było coś okropnego z naszej strony. Nie możemy sobie pozwolić na takie mecze, jeśli chcemy gonić Man City.

Wygrywacie z Tottenhamem, po meczu spada na was krytyka. Pokonujecie Benficę i praktycznie zapewniacie sobie awans z grupy – spada na was krytyka. Co o tym sądzisz?

Od samego początku krytykowano nas w mediach. Kiedy wygrywaliśmy kilka razy z rzędu po 4:0, to oczywiście był temat „Nie grali jeszcze z żadną mocną ekipą”. My skupiamy się na każdym rywalu tak samo, nie ma dla nas wielkich i małych. Koncentrujemy się na własnych celach i założeniach. Mamy grać efektowny futbol, strzelać gole i wygrywać mecze. Atmosfera w drużynie jest świetna, mamy sporo młodych i głodnych sukcesów zawodników, jak i doświadczonych, którzy mogą tym pierwszym powiedzieć jak te sukcesy osiągnąć. Trenujemy razem cały tydzień, a później wygrywamy razem mecze. To buduje drużynę.

Co możesz powiedzieć o swoich przyjacielu, ale również konkurencie, Marcusie Rashfordzie?

Ma umiejętności, które mogą mi pomóc, podobnie jak ja jemu. Po meczu ze Swansea, przyszedł do mnie ze swoim bratem na wspólny obiad. Zapytał mnie wtedy „Czego oczekujesz po nas w tym sezonie?”. Ja mu mówię, że dla mnie to proste. Jedziemy na tym samym wózku, jeśli on strzela bramkę, to wiem, że zaraz zrobi się więcej miejsca dla mnie. Jeśli to ja strzelę, to wiem, że i jemu będzie grało się łatwiej. Taką mam mentalność i podejście do futbolu. Nie jestem typem boiskowego samoluba. Najważniejsza jest drużyna. Przyszedłem tu, by pomóc jej w wygraniu Premier League. Jeśli nie jestem w sytuacji, w której mam 100% pewność, że strzelę bramkę to szukam podania do kogoś, kto będzie miał tą pewność. Można mieć osiągnięcia indywidualne, ale na końcu najważniejsza i tak jest drużyna. Marcus to świetny zawodnik, wiedziałem o tym już wcześniej, a pierwszy trening z nim tylko mnie w tym upewnił.

Następne pytanie Ci się nie spodoba. Chodzi o twój styl gry. Ludzie mówią, że w twoim przypadku, szklanka jest do połowy pusta. Myślisz, że mają rację, czy koncentrują się na tym czego nie potrafisz, zamiast skupiać się na tym co potrafisz?

Chcę się rozwijać, być lepszy z każdym sezonem. Staram się coś dodać do mojej gry, coś czego wcześniej w niej brakowało. Ludzie, którzy głoszą takie teorie, nie wiedzą jak wygląda mój standardowy weekend. Jeśli gramy w sobotę, to pierwsze co robię po powrocie do domu to siadam i oglądam inne spotkania, inne ligi, podpatruję najlepszych. Dzień później, przez bite 5 godzin oglądam dalej. Futbol, futbol, futbol. Oglądam swoje mecze po kilka razy, analizuję swoją grę, co mogłem zrobić lepiej, a co zrobiłem dobrze. Cały czas się uczę i rozwijam. Ludzie chyba biorą mnie za piłkarza, który dotarł już do szczytu swoich możliwości. Ja mam dopiero 24 lata, jeszcze długie lata gry w piłkę przede mną. Najlepsi napastnicy wchodzą na najwyższy poziom w wieku 27 lat, a ode mnie oczekuje się tego w wieku 24. To niedorzeczne.

Zlatan Ibrahimović wraca do gry. To kolejny zawodnik, od którego możesz się uczyć, nieprawdaż?

Już się trochę od niego nauczyłem. Mamy tego samego agenta, więc tym bardziej było nam łatwiej się dogadać. Zlatan jest zawsze skory do pomocy, w każdym momencie można go poprosić o radę. Czasami zostaję po treningach, podobnie jak on. Rozmawiamy wtedy. Zapytałem go o doświadczenia z czasów gry w Juventusie, Milanie i Interze. Poradził mi jak zachowywać się w szatni pełnej świetnych zawodników. On mnie rozumie, sam wchodził do szatni wielkiego Juventusu w wieku 23 lat. Opowiadał, że gdy przychodził do Juve, były tam takie osobistości jak Alessandro Del Pierro. Zlatan miał możliwość uczenia się od niego. To doświadczenie na całe życie. Teraz ja mam możliwość uczenia się od niego. Cieszę się z tego i mam nadzieję, że Ibra będzie z nami jeszcze przez długi, długi czas.

Jutro gracie z Chelsea, w niezwykle prestiżowym starciu. Wiesz, że jest sporo narzekań, na twoją skuteczność w meczach z zespołami z pierwszej szóstki…

Przeszedłem do United by grać takie mecze. Trenowanie pod wodzą Jose Mourinho to było moje przeznaczenie. Już jako 11-latek, gdy oglądałem jego FC Porto, wiedziałem, że ten facet ma to coś. Śledziłem jego karierę, widziałem jak przygotowane taktycznie są jego zespoły. Już jako młody chłopak interesowałem się taktyką. Więc gdy zgłosił się do mnie taki klub jak United, w którym pracuje ktoś taki jak Jose Mourinho to nie mogłem odmówić. Mecz z Chelsea jest bardzo ważny, chcemy i musimy nadal wygrywać. Co do moich liczb w meczach z czołówką, cóż miał na to wpływ mój okres w Evertonie. Nie ubliżając mojej byłej drużynie, ten klub mnie wychował, uczynił tym kim jestem i do końca życia będzie dla mnie ważny. Jednak w Evertonie, zdarzało nam się grać z czołówką z defensywnymi pomocnikami w rolach skrzydłowych. Całkowicie się zamykaliśmy i nie interesowało nas atakowanie. W United jest inaczej, chcemy grać do przodu i wygrywać z najlepszymi. Jesteśmy gotowi na jutrzejsze wyzwanie, interesują nas tylko 3 punkty.

I ostatnie pytanie Rom, czy wygrasz w tym sezonie Złotego Buta?

Wolę zadeklarować, że wygramy ligę. Jak mówiłem, najważniejsza jest drużyna. Jeśli przy tym ja zostanę najskuteczniejszym strzelcem to super. Chcę wygrać Premier League, złoty but to tylko wisienka na torcie. Wolę już nic do końca nie strzelić, ale wygrać ligę. Nie będę zadowolony z 30 goli w lidze i miejsca innego niż pierwsze. Walczę o trofea, a o wygraniu Premier League marzę odkąd skończyłem 6 lat. Wierzę, że w United spełnię to marzenie.

Źródło:

Sky Sports

Dyskusja