Mourinho i Klopp tłumaczą starcie przy linii bocznej

628-390-mourinho-klopp

Jose Mourinho na pomeczowej konferencji prasowej powiedział, że jego starcie z Jurgenem Kloppem było spowodowane tym, iż menadżer Liverpoolu sądził, że Portugalczyk domagał się czerwonej kartki dla Roberto Firmino.

Jurgen Klopp ruszył wściekły w stronę Jose Mourinho po faulu technicznym Andera Herrery na Firmino, który w odwecie uderzył Hiszpana w okolice głowy. Sędzia Michael Oliver pokazał obu piłkarzom żółte kartki, co rozwścieczyło menadżera Liverpoolu, który po sprzeczce z Mourinho odmówił podania mu ręki.

Kłótnia Kloppa z Mourinho:

Zapytany o starcie z Kloppem w końcówce meczu, Mourinho odpowiedział:

– On myślał, że domagałem się wyrzucenia z boiska jego piłkarza, ale ja tego nie zrobiłem. Nie ma między nami problemu.

– Myślę, że mecz był poprawny. Piłkarze dali wszystko w emocjonalny i profesjonalny sposób. Moim zdaniem sędzia poradził sobie bardzo dobrze w tej części meczu, była agresja ale w porządku. Myślę, że mecz był wspaniałym widowiskiem dla Premier League, oglądanym na całym Świecie.

– Sądzę, że to był bardzo emocjonalny mecz. Wierzę, iż było to dobre widowisko, każdy piłkarz, nasz i Liverpoolu, każdy był bardzo zmęczony ponieważ dali z siebie wszystko.

– Nie przyglądałem się, ale myślę, że sędzia ma za sobą dobry występ, ale moim zdaniem Manchester United mógł zagrać lepiej niż to zrobiliśmy, mimo że to nie mój problem, to Liverpool też mógł zagrać lepiej.

– Z punktu widzenia jakości w meczu, to była ona na niższym poziomie u obu drużyn, ale jeśli chodzi o mecz Premier League, o derby, spotkanie było bardzo interesujące.

Jurgen Klopp także poruszył temat starcia Herrery z Firmino oraz spięcia między nim i Mourinho przy linii bocznej:

– Mourinho chciał minimum żółtą kartkę. Nie mogliśmy się z tym zgodzić. To była żółta kartka dla Herrery i nic więcej. Ostatecznie jednak żółtą kartkę dostał też zawodnik, który chciał grać w piłkę. Mogło być jeszcze gorzej, jeśli ktoś przyjrzy się tej sytuacji ponownie.


Źródło:

Daily Mail

Dyskusja